Polecamy

Kiszyniów (Mołdawia) z dziećmi i Hotel Radisson Blu Leogrand

Jedna z najbardziej zielonych stolic Europy wciągnęła naszą rodzinę na 2,5 dnia, podczas których oddawaliśmy się się beztroskim spacerom po pięknych parkach, zakupom na słynnym targu Piaţa Centrală, zwiedzaniu obłędnego Muzeum Etnograficzno-Przyrodniczego, zabawie na placach zabaw i relaksie w Hotelu Radisson Blu Leogrand. Wróciliśmy również wspomnieniami do wizyty w największych na świecie piwnicach winnych Mileştii Mici (nasz wpis) i w Orheiul Vechi (nasz wpis)- niesamowitym kompleksie monastyrów wykutych w skale (największa atrakcja Mołdawii).

klkhbjhgkhgv

 Ale od początku:

Po pół godziny stania na granicy Rumunia-Mołdawia docieramy (całkiem ładnymi i szerokimi drogami) do stolicy Mołdawii. Ostatni raz odwiedziliśmy Kiszyniów w 2014 roku, widzimy więc jak dużo (i na lepsze) się zmieniło. Nowe deptaki, skwerki, restauracje, ekskluzywne sklepy i hotele wyrosły z pod ziemi niczym grzyby po deszczu… Wśród nich jedyny 5 gwiazdkowy hotel w Mołdawii – nasz Radisson Blu Leogrand.

Niczym czworo Indiana Jonesów, w spoconych, wypłowiałych od słońca ciuchach, i brudnych butach wkraczamy do hotelowego pałacu z marmurową posadzką i witrażami na suficie. Dzieci, jak dzikusy, napadają na miskę z cukierkami a my spokojnie meldujemy się do pokoju. Obsługa hotelu pomocna (choć nie nachalna), uśmiechnięta i mówiąca po angielsku na najwyższym poziomie.

Pokój – Od pierwszych chwil zaczynamy rozumieć wartość 5 gwiazdek… Tu wszystko jest idealnie czyste, pachnące, ułożone „pod linijkę” i dopasowane kolorystycznie. Całe wyposażenie pokojów i łazienek (dostajemy 2 połączone ze sobą pokoje) jest przemyślane i ma jak najbardziej odciążyć fizycznie i psychicznie strudzonego podróżnika. Miękkie ręczniki, kapcie, żele pod prysznic, odżywki do włosów, krem do rąk, zestaw do golenia, zestaw do pastowania butów, czepek do kąpieli, płatki do demakijażu, chusteczki higieniczne, podświetlane regulowane lusterko, suszarka do włosów… Na blacie w pokojach czeka na nas czajnik z zestawem herbat, kaw, cukru i słodzików a lodówce mleczko do kawy rzecz jasna. Do tego woda, moje ukochane, mołdawskie wina (a co za tym idzie kieliszki), mocniejsze alkohole, przekąski, słodycze, napoje gazowane.

Zanim rzucimy się na łóżka, w pachnącą pościel, wszyscy czworo idziemy pod prysznic… Mieścimy się pod jednym bez problemu, a ogromna deszczownica daje dzieciakom mnóstwo frajdy i taniec deszczu (duży plus za antypoślizgowe kafle w kabinie). Zazwyczaj (w innych hotelach) musieliśmy na ciepłą wodę chwilkę poczekać, ostro kręcąc przy tym kurkami, klnąć i krzycząc na przemian. A gdy już człowiek wykąpał się to wody (z bojlera) brakowało dla następnych brudasów w kolejce ;). A tu leci sobie ciepło po sekundzie… i nie braknie go aż do końca kąpieli. Niby banał… a jak relaksująco wpływa na pobyt w hotelu.

KIN_7970

KIN_8011

hfghf

Włączamy dzieciom bajki w telewizji (kanały z całego świata, dużo dla maluchów), sprawdzamy czy okno ma blokadę otwarcia (7 piętro), zostawiamy dzieciaki w pokoju a sami siadamy w drugim, przy komputerze i uaktualniamy mapę z atrakcjami miasta. Internet śmiga aż miło, strony wczytują się błyskawicznie, sygnał nie gubi się. Panorama miasta widoczna z okna nastraja do wypicia lampki mołdawskiego wina… Michał zaś cieszy się z możliwości palenia w pokoju (pomimo tego w apartamencie nie da się wyczuć zapachu nikotyny). No i te ultrawygodne fotele… Siadasz i odpływasz!

Po krótkim relaksie zabieramy dzieci do położonego tuż za ulicą Parku Katedralnego ze słynnym Łukiem Tryumfalnym, będącym wizytówką miasta. Dookoła rodziny z dziećmi śmigającymi na rowerach, hulajnogach lub w miniaturowych, elektrycznych wersjach luksusowych aut (wypożyczalnia autek w parku). Dookoła rzeźby, piękne kwiaty i krzewy, fontanny. W tle widzimy już ogromny, nowoczesny plac zabaw i mini-lunapark (płatny) z karuzelami, strzelnicą i innymi absorbującymi dzieci atrakcjami. W bliskiej odległości znajdują się pizzerie, restauracje i kioski z napojami i gazetami.

KIN_8087

KIN_8078

W właśnie do jednej z takich pizzerii udajemy się na kolację (Andy’s Pizza) połączoną z kolejną porcją frajdy na placu zabaw. Piaskownice, drabinki, zjeżdżalnie i huśtawki przekonują nas do pozostania w tym miejscu. Jak się później okazuje i jedzenie jest na najwyższym poziomie – dawno tak dobrej pizzy nie jedliśmy. Obsługa rozmawia po angielsku, serwują mołdawskie piwo, internet hula aż miło, dookoła same rodziny z dziećmi… Jest dobrze :)

KIN_8112

KIN_8103

Około 21.00 wracamy do naszej luksusowej oazy Radisson… Kolejna kąpiel, szybkie pranie ubrań (dzięki temu nie musimy zabierać ich tak dużo), seans bajek w TV podczas którego dzieci zasypiają i możemy… zabrać się do pracy. Tak, blogowanie to regularna praca. Kopiujemy dane z kart pamięci, segregujemy, obrabiamy zdjęcia, ładujemy sprzęt (który podpięty do przedłużacza tworzy prawdziwą plątaninę kabli). Umieszczamy pierwsze krótkie relacje w mediach społecznościowych, odpowiadamy na maile i komentarze na FB… Oczy same się kleją…

KIN_8035

KIN_8021

KIN_8069

6.00 pobudka! Tak, jestem bardzo złą matką-blogerką-podróżniczką a do tego nieuleczalnym rannym ptaszkiem. Każdego dnia w podróży zrywam rodzinę na równe nogi skoro świt i nie słucham żadnych narzekań i uwag. I oto pierwszy hotel który mnie zrozumiał, który śniadania serwuje nie od 8.00… 9.00 lecz już od 6.30. Zjeżdżamy na parter, do restauracji  Ambassador, gdzie doznajemy pozytywnego szoku i śniadaniowego uniesienia.

Czegoś takiego nigdy i nigdzie nie widzieliśmy! Lokalne sery (twarde, dojrzewające, wędzone), oliwki, prawdziwe wędliny w kilku gatunkach i smakach z całego świata. Warzywa pocięte w słupki, wyfiletowane pomarańcze (czyli każda cząstka obrana z błonek), gruszki, arbuzy, banany. Chleby bezglutenowe, mleka sojowe i odtłuszczone, jajka na 100 sposobów, wyciskane soki, świeżo mielona kawa, tofu, pasty z bakłażana, hummus, wędzone i surowe ryby! Bekony, tarty, klopsiki, leczo, sosy, jogurty, owsianki… To jak Uczta Babette, Wielkie Żarcie lub kulinarne Neverending Story! Nad jakością i świeżością pieczę sprawują liczni pracownicy, którzy uzupełniają braki, zabierają zeschnięte jedzenie, pomagają w przynoszeniu do stolika talerzy wypełnionych smakołykami.

To najlepsze hotelowe śniadanie EVER!!!

asda

jnkjlkjl

ihioi

Czas na Muzeum Etnograficzne i historii Naturalnej (Muzeul Național de Etnografie și Istorie Naturală) w którym uruchamiamy tryb edukatorów domowych (nasze dzieci nie chodzą do stacjonarnej szkoły) i zaczynamy wspaniałą lekcję opartą na niesamowitych eksponatach. Ciężko opisać kolejne sale i piętra… to materiał na osobny post! Są tutaj zwierzęta, owady, próbki gleb, makiety, regionalne stroje i wyroby, biżuteria, broń, instrumenty, skamieliny i szkielety prehistorycznych stworzeń i przekroje anatomiczne… Muzeum na najwyższym poziomie! Koniecznie do odwiedzenia!

sdfsdf

KIN_8131

KIN_8139

KIN_8217

Prosto z muzeum udajemy się na dobrze nam już znany bazar Piaţa Centrală. To taki nasz polski targ z lat 90, gdy jeszcze Sanepid pod rękę z policją nie gonili „małych przedsiębiorców” i nie grozili grzywną. Można tu kupić dosłownie wszystko! Od zabawek, ubrań i bielizny po sery i wędliny domowego wyrobu, żywe ryby, słoninę, nasiona, zboże, kiszonki, wino w plastikowych butelkach po wodzie mineralnej, miody, kaktusy, miotły, kurze jaja z kurą w kurą w komplecie. To właśnie tutaj Lea dostaje swoją wymarzoną „dorosłą”, metalową, dwukołową hulajnogę a Leo deskorolkę ze Spidermanem. Ja wychodzę z zapasem przypraw, silikonowych form i wina… Michał kupuje „na wagony” zapas Marlboro na rok (2,3 zł paczka a podobno jakość ta sama, nie wiem, bo nie palę). Ogólnie ceny są obłędnie niskie… ale co się dziwić skoro średnie zarobki oscylują w granicach 400-550 zł :/

KIN_8380

fgdfg

KIN_8360

Nasza (kolejna) przygoda z Kiszyniowem kończy się… Mamy do tego miasta sentyment i bardzo miłe wspomnienia. Bardzo serdeczni i uśmiechnięci ludzie, służący pomocą i wskazaniem kierunku na każdym kroku… Zdarzały nam się przypadki gdy sprzedający nie chcieli pieniędzy za słodycze, napoje dla dzieci! Cieszyli się, że turyści zawitali w ich progi i pytali czy będziemy o nich mówić w „Polszy”. No to mówimy! Przechodnie zagadywali nas, pytali skąd jesteśmy, dziwili się co robimy w ich kraju. Pokazywaliśmy im mapę naszej 4000 kilometrowej podróży, wspominaliśmy, że to nie jest nasza pierwsza wizyta w Mołdawii… Zdarzały się łzy i uściski… MOŁDAWIA to ciepły kraj… cudownych ludzi! Nigdy nas tu nie oszukano, nie okradziono, nie znieważono… Wszelkie opowieści o „dzikim” kraju wkładamy między bajki!

Jeszcze chwila w hotelu Radisson Blu Leogrand ogarnięcie bagażu, ostatnie wyciągnięcie nóg na łóżku wygodnym niczym latający dywan, zebranie suszących się ubrań z kaloryferów. Rozbiegane myśli: a może odwiedzić SPA, skorzystać z masażu, poćwiczyć na siłowni… postawić wszystkie monety na grę w kasynie? Wiemy, że mają tu zabiegi SPA dla dzieci. Co powie Lea na twarz wysmarowaną czekoladą, jak zareaguje Leo na masaż stóp… Czas! Czas nas goni…

Czas w drogę!

KIN_8055

KIN_8063

Radisson Blu Leogrand

str. Mitropolit Varlaam, 77 Kishinev Chisinau Moldova

Strona, Facebook, Twitter,

GALERIA ZDJĘĆ:

Reklamy

1 Comment on Kiszyniów (Mołdawia) z dziećmi i Hotel Radisson Blu Leogrand

  1. Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego postu jestem w szoku… niestety jak większość uległam stereotypom i postrzegałam Mołdawię w zupełnie innym świetle :) Cóż za miłe zaskoczenie :)
    Szczerze powiedziawszy jeszcze bardziej zaciekawiła mnie kwestia nauczania Państwa dzieci, a mianowicie dopisek o tym, że nie uczęszczają do stacjonarnych szkół :) Czy mogę się dowiedzieć jak to wygląda w praktyce i z czym to się je?
    Pozdrawiam ciepło! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

kultura, podróże i życie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d blogerów lubi to: