Polecamy

Zalesie Mazury – Rodzinne SPA

Wyobraźmy sobie idealny ośrodek wypoczynkowy dla rodzin z dziećmi. Miejsce odcięte od zgiełku i zanieczyszczeń miasta, z przepięknymi krajobrazami, jeziorem, lasem i sarenkami podchodzącymi w nocy na taras. Wygodne i duże łóżka, czyste łazienki, przepyszne i różnorodne potrawy. Place zabaw na zewnątrz obiektu, bawialnia z małpim gajem w środku. Animatorzy, nianie, gry, zabawy, dyskoteki, basen, minizoo… Rodzice odnajdujący ukojenie i relaks w strefie SPA i wellness. Profesjonalna, zaangażowana i przemiła obsługa znająca odpowiedzi nawet na najtrudniejsze rodzicielskie pytania.

Ale (jak zwykle) zacznijmy od początku…

Do Zalesia dojeżdżamy wczesnym popołudniem, po 8 godzinnym turlaniu sie polskimi drogami aż z Wrocławia. Jesteśmy wściekli, głodni i obolali przez długie siedzenie w jednej pozycji :/ Po wejściu do recepcji cała złość ulatuje w jednej chwili. Wita nam przemiła pani z recepcji, dwa żywe, puchate króliki (w akwarium na środku pomieszczenia), góra gier planszowych i książeczek dla dzieci oraz widok basenu zza przeszklonej ściany. Podobno spóźnilismy sie o kilka minut na obiad ale juz za godzinę będzie podwieczorek a za dwie kolacja. Pani informuje nas rownież o snack barze od 11.00 do 16.00 dzięki czemu z głodu nie umrzemy ;) Jednym słowem posiłki (w formie stołu szwedzkiego) serwowane są praktycznie przez cały dzień bez przerwy.

Nasz pokój to klasyczna hotelowa ostoja z wielkim łóżkiem małżeńskim, dostawką (dwuosobową, rozkładaną sofą) dla dzieci, łazienką z rodzinnym prysznicem, lodówką, parterowym tarasem wychodzącym na las i telewizorem z kanałami Mini Mini i TVP ABC ;). Wszystko nowe, pachnące bez śladu usterek. 9 ręczników, szampony, mydełka, suszarka do włosów, czajnik z kubeczkami, zapas papieru toaletowego… Ktoś powie – banał… A my z doświadczenia wiemy, że często trzeba o te „udogodnienia” prosić a często dodatkowo płacić.

Z ciekawości dowiadujemy się na jakie jeszcze udogodnienia w pokoju moze liczyć rodzina. Lista jest spora… Od wanienki, łóżeczka turystycznego (lub klasycznego drewnianego), podnóżka pod umywalkę, nakładki na muszlę po zabezpieczenia kontaktów, nawilżacz powietrza i lampkę nocną dla dzieci.

Przed kolacją decydujemy się na godzinną zabawę w Bajkolandii (200m kwadratowych) czyli w strefie z ogromnym „małpim gajem”, gdzie dzieci mają okazje wyszaleć się (i zmęczyć) do granic możliwości. Trafiamy akurat na mini-dyskotekę prowadzoną przez wesołego i charyzmatycznego animatora. Dzieci podskakują w rytm „Kaczuch” i „Wio koniku a jak się postarasz” a rodzice maja w tym czasie chwile dla siebie. Czas ten mogą spędzić w przeszklonym pokoju (swoistym obserwatorium) z widokiem na salę zabaw. Można tu przez telefon zamontowany w ścianie zamówić kawę, herbatę lub wino… oglądnąć meczyk w TV i poczytać gazetę. W Bajkolandii jest również kącik gier (Playstation 3 z kierownicą, cymbergaj i piłkarzyki), strefa do rysowania i szeroko pojętego rękodzieła (kredki, flamastry, bibuły, kartki, kleje) oraz pokój dla malucha z kulkowym basenem, jeździkami, mega-klockami i zabawkami dla najmłodszych dzieci (grzechotki, stoliki edukacyjne, interaktywne sortery)

KIN_9907-2

KIN_9810-2

KIN_9998

Kolacja w formie szwedzkiego stołu to kolejne pozytywne zaskoczenie. Dania na ciepło, zimny bufet, strefa słodkości dla maluchów. Ogromny wybór wędlin, pieczeni, serów żółtych i twarogowych. Sałatka z tuńczykiem, roladki drobiowe, pasztet, śledź w oleju, makaron z cukinią, ryż w sosie słodko-kwaśnym. Chleb ciemny, jasny, bułki, tosty, racuchy… Dżemy, miody, syrop klonowy. Soki, woda, lemoniada, herbata… Jadalnia wyposażona w krzesełka do karmienia, plastikową zastawę, sztućce i śliniaki. Jeśli maluch skończy posiłek przed rodzicami może przenieść się do małego kącika z kredkami i kartkami dając rodzicom czas na dokończenie posiłku i wypicie kawy ;)

Po kolacji kupujemy do pokoju domowe wino (36zł), marchewkowe soki i po szybkiej kąpieli dzieci cieszymy się z Michałem ciszą i spokojem… Dzieci zasypiają jeszcze przed chrapiącą rybką Mini-Mini… My rozmawiamy do północy… Zgodnie stwierdzamy, że to miejsce naładuje nasze baterie na długo…

KIN_9885-3

KIN_9869-3

KIN_9877-2

KIN_0119-2

Sobotni ranek. Przyzwyczajeni do wczesnego wstawania podczas podróży, budzimy się i tym razem skoro świt. Zaraz… Chwilę mi dajcie… Jesteśmy w SPA (wow!), nie musimy składać namiotu, zwijać śpiworów, zanosić bagaży do samochodu, gotować na kuchence herbaty i przygotowywać śniadania z puszki. To takie nierealne… Gdzieś, ktoś w kuchni już szykuje dla nas smakołyki. Ktoś inny przyjdzie gdy nas nie ma i ogarnie pokój. Kłóci się w nas dusza podróżnika i turysty. Dziwne to takie z lekka – bez butli gazowej i przenośnego prysznica solarnego? Jakoś „przebolejemy” te LUKSUSY ;)

Śniadanie. Jajecznica, omlety, jajka sadzone i na twardo. Sery pleśniowe, twarogowe i żółte wędzone. Papryki, rzodkiewki, ogórki, pomidory. Parówki, frankfurterki a do kompletu chrzan, musztarda lub keczup. Po drugiej stronie stołu naleśniki, tosty i racuchy. Szeroka gama smarowideł – od miodów po dżemy i Nutellę. Owoce (mandarynki, winogron, gruszka, jabłko). Jogurty naturalne i smakowe, świeżo wyciśnięte soki i koktajle. Kolorowy i zdrowy zawrót głowy na talerzu! Panie kelnerki dyskretnie obserwują bufet, stoły, podgrzewacze, naczynia… Gdy tylko czegoś zabraknie, przesunie się lub wyleje zjawiają się i w sekundę uzupełniają braki lub usuwają szkodę. Nic nie wysycha, na sosach nie tworzy się „kożuch”, talerze z resztkami znikają ze stołów na bieżąco. Brawo!

…ale była też (nasza) poranna awaria: Lea obudziła się z opuchniętymi i przekrwionymi (jak wampir) oczami. Czyżby alergia? Pytamy panią kelnerkę o skład jedynej wieloskładnikowej potrawy (sosu słodko-kwaśnego) z wieczora. Nie mijają 3 minuty jak podchodzi do naszego stolika manager gastronomii i w rzetelny, wyczerpujący sposób podaje nam skład potraw! Uspakaja, pyta i tłumaczy. O dziwo podczas następnych posiłków, obsługujące bufet panie pamiętają o Lei i jej uczuleniu :). Jak się później okazuje to nie wina alergii pokarmowej a jedynie suchego powietrza (można poprosić o nawilżacz do pokoju). Kilka zakropień oczu świetlikiem i Lea wraca do formy.

Cały sobotni dzień to pasmo atrakcji… Spacerujemy po lesie, lepimy bałwana, jeździmy na sankach, zaliczamy warsztaty kulinarne (W świecie pizzy) i szukanie skarbów z animatorem. Pływamy na basenie (brodzik dla dzieci 50cm), karmimy zwierzaki w mini-zoo, relaksujemy się w saunie i jacuzzi… Czasu tylko braknie na masaże i zabiegi pielęgnacyjne :/ Ale to następnym razem…

Jeśli nie lubimy przypadkowości i nostalgicznego wędrowania leśnymi ścieżkami po trzeszczącym śniegu, możemy zaplanować czas według programu zajęć i animacji dla dzieci. Co powiecie na kulig, rodzinne kalambury, zajęcia taekwondo, warsztaty „kuchnie świata”, rodzinną olimpiadę sportów dziwnych, animacje „rycerze i księżniczki”, warsztaty „kids spa” i wiele innych.

PODSUMOWUJĄC…

Zalesie Mazury Active Spa to przykład prężnie działającej machiny wypoczynkowej w której każdy trybik jest idealnie naoliwiony i współpracuje płynnie z całością. Stworzony przez rodzinę i z myślą o rodzinie właśnie. Relaks, cisza, wygoda, zabawa, śmiech. Olbrzymi wachlarz atrakcji, zajęć, zabaw, zabiegów może przyprawić o zawrót głowy. Tu nie można się nudzić… można za to zapomnieć o świecie, który zostawiło się za bramą ośrodka! POLECAMY!

basen_na_mazurach_zjezdzalnia-3

źródło zdjęcia – http://www.zalesiemazury.pl/

dfgh-4

KIN_0020-2

 KIN_9880-3

KIN_9842-2

KIN_9956-5

KIN_0160-3

KIN_0109-3

KIN_0149-2

A jak Zalesie Mazury Active Spa prezentuje się latem… Oto krótki filmik (włącz HD):

ZALESIE MAZURY ACTIVE SPA

Strona, Facebook, Instagram, YouTube

Reklamy

5 Comments on Zalesie Mazury – Rodzinne SPA

  1. Wspaniałe miejsce! Tak wszystko pięknie opisałaś, że chce się tam jechać :)

  2. maliagenci.com // 29/01/2016 o 09:16 // Odpowiedz

    Super miejsce!

  3. Świetna relacja i bardzo zachęcająca. Aż dziwnie, że mieszkam tak niedaleko tego miejsca a nigdy tam nie byłam :)

    • Często nie dostrzegamy tego, co mamy pod nosem ;) My też się na tym łapiemy. Relację pisałam w zeszycie, na bieżąco i tak jest chyba najlepiej bo nic nie ucieka z pamięci. Do Zalesia wrócimy kiedyś latem lub jesienią – tym razem na dłużej (weekend to zdecydowanie za mało na te wszystkie atrakcje, zabiegi, zabawy).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

kultura, podróże i życie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d blogerów lubi to: