Polecamy

Lumpeksove Love – czyli miłość do rzeczy używanych

  • Świetna bluza, gdzie kupiłaś?
  • W lumpeksie…
  • A serio?
  • …w lumpeksie
  • Nie chcesz, nie mów :/

 To takie proste wejść do galerii handlowej i z posegregowanych kolorystycznie i rozmiarowo ubrań wybrać to modne, na czasie i idealnie leżące. Przemiła Pani ekspedientka doradzi, poszuka i doniesie ciuszek prosto pod kotarkę przymierzalni. Nastrojowa muzyka płynąca z głośnika, lustro które odchudza (serio!)  rozpylony kwiatowy zapach i SZOK cenowy przy kasie. Ze sklepu wychodzimy z wielką papierową, markową torbą (aby wszyscy sąsiedzi wiedzieli że zrobiłaś zakupy w…), kacem moralnym i portfelem lżejszym o kilka stówek :/ Nic to… przecież mamy trochę czasu na zwrot towaru do sklepu ;)

Możliwości takiej nie mamy w innym „butiku” i od wejścia poinformuje nas o tym wielka kartka z czerwoną czcionką. Brak płatności kartą i cena każdego dnia inna… Do tego ten bałagan, góry różnokolorowych szmatek wysypujące się z pojemników zbiorczych wprost na podłogę. Gdzie szukać spodni? A gdzie do cholery mam zlokalizować ubranka dziecięce? Dlaczego ta kobieta (na oko lat 70) wyszarpuje mi z rąk ten cudny lateksowy gorset? Przy kasie szaleństwo… za całą torbę ubrań płacę 20 zł :) Owszem… nie zwrócę ich w razie zmiany zdania i muszę je wyprać przynajmniej 2 razy (aby pozbyć się specyficznego chemicznego zapachu secondhandu) ale mam jakąś przedziwną satysfakcję. Jak łowca który niskim nakładem sił upolował i przytargał do domu dorodną zwierzynę :)

Tak… mam satysfakcję gdy widzę zachwyt dzieci z zakupionych ciuszków. Uwielbiam ten moment gdy na pytanie koleżanek „jaka to marka” i „ile dałaś” odpowiadam „Zara i kosztowała mnie całe 4 złote” Nie wstydzę się opowiadać o moich zdobyczach. A co najważniejsze nie wstydzę się w nich chodzić. Nie pamiętam kiedy kupiłam coś w „sieciówce” a na wspomnienie wydanych tam kiedyś monet aż mnie telepie ze złości… Dziś zamiast kupić modną kurteczkę Next’a (z której dzieciaki wyrosną w oka mgnieniu) kupuję bilety wstępu do parków rozrywki i dolewam do baku dodatkowe litry benzyny aby móc jechać dalej… i więcej ZWIEDZAĆ :)

Mam swoje ulubione 3 „szmateksy” – każdy z ubraniami na wagę i „wycenionymi” rozwieszonymi na wieszakach. Odwiedzam je średnio raz… dwa razy w miesiącu. Nie celuję w dostawy a jedynie w dni „najtańsze” kiedy to cena za kilogram spada z 60zł do nawet 10 !

Wszystkie ubrania i buty ze zdjęć poniżej pochodzą ze sklepów z odzieżą używaną… Czy są to wyblakłe szmaty i poplamione ścierki oceńcie sami… Moim zdaniem to piękne rzeczy które dostały „drugie życie”

KIN_5357

KIN_5353

DSC_6036

KIN_5322

KIN_5342

KIN_5318

KIN_5331

DSC_6599

DSC_6658

KIN_5328

KIN_5368

KIN_5367

KIN_5345

KIN_5355

KIN_5362

IMG_0190

IMG_2530

 

Advertisements

9 Comments on Lumpeksove Love – czyli miłość do rzeczy używanych

  1. minimalizm konsumpcjonizmu – to co uwielbiam!

    • Znam rodziny kupujące ubrania w sieciówkach „w pierwszym” rzucie (czyli przed wyprzedażami) Kupują… płacą… płaczą (bo drogo!) a potem wyją do księżyca że nie mają na wakacje ;) Ehhh… coś tam od siebie doradzam ale wpada to w pustkę… niestety :) Pozdrawiamy!

  2. Uwielbiam lumpy. U mojej mamy, jest za zakretem i Panie znaja stalych klientow. Zawsze cos wygrzebie, a jak berberowna byla mala, to jak lalunia chodzila odstawiona, same firmowki. W Niemczech troche mi tego brakuje, ale poluje na bazarki dzieciece przy kosciolach i w przedszkolach, sama tez tam czasem sprzedaja po Berberzakach :)

  3. Miłość do lumpeksów skończyła mi się, gdy syn skończył 5 lat. Okazało się, że ciuchów dla dzieci w tym wieku jest niestety po prostu niewiele. Trudno się dziwić, to etap zdzierania dresów do żywego. ;) Zdecydowanie łatwiej było mi go ubrać, kiedy był mniejszy. :P

    • No nie strasz! Lea właśnie dobija do 5 lat! Choć ja się nie dam! I wierzę w mój lumpeksowy „talent” ;) Do 50tki będę tam ubierać dzieci ;)

  4. Ja się dołączam do pytań o umiejscowieniu sklepów.

  5. piękne zakupy :) może zechcesz zdradzić do których sklepów zaglądasz?

  6. Oj ja właśnie dzięki Tobie lumpeksy pokochałam! Really! To kiedy znów się wybieramy? ;)

  7. Zdradzisz ulubione miejscówki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d blogerów lubi to: