Polecamy

Przez dietę i treningi… z przyjemnością

Ile razy byłaś na diecie i próbowałaś się odchudzać Kinga? Nie możesz zrobić tego raz a dobrze!? Znowu nie mieścisz się w spodnie M i znowu nie robisz nic poza utyskiwaniem na brak czasu, chorobę, zakwasy, pogodę, brak miejsca i cholera wie co jeszcze! Chcesz mieć umięśnioną sylwetkę… Być znowu w formie i przebiec półmaraton?  A wciąż wymyślasz sobie cały wachlarz wymówek i powtarzasz je jak mantrę przez co stają się prawdą…

Siedzisz wyprostowana i „na wdechu” bo na „wydechu” na brzuchu i bokach tworzą Ci się wałeczki tłuszczu. Zadzierasz nos do góry aby ukryć drugi podbródek. Nie nosisz krótkich spodni bo na udach pojawił się ten nieszczęsny, paskudny celulit… Chowasz, zakrywasz, ściskasz i tuszujesz… Nie dbasz o brzuch bo i po co! Przecież urodziłaś dwoje dzieci i masz prawo mieć oponkę zaoraną rozstępami + blizna po CC! To twoje „paski tygrysa” na zwałach tłuszczu.

Na śniadanie pochłaniasz 2 kawy i zagryzasz je resztkami z dziecięcego talerzyka. Kabanos na drogę bo się nie psuje i kupny batonik musli – bo przecież zdrowy choć z kilogramem cukru w składzie :/ Wieczorem pochłaniasz 4 bułki z całą zawartością lodówki i zalewasz wszystko colą light. Dla rodziny gotujesz zdrowo… sama zaś nie masz czasu aby zjeść w spokoju. W podróży jesz pasztet (bo taniej) i konserwę turystyczną (po to takie rasowo podróżnicze) Oglądasz „Wiem co jem…” a w dupie masz skład podany na opakowaniach produktów.

Kombinujesz z dietami… coś usłyszysz, coś doczytasz i masz już napisany plan odżywiania na całe życie. Całe… tzn do następnego wydania „Szejpa” w którym naukowcy przedstawiają nowy patent na brazylijską pupę :/ Szczerze nienawidzisz tych przykazań i gardzisz wykluczeniem glutenu z codziennych posiłków. Kolejny z rzędu jogurt naturalny staje ci kołkiem w gardle… Nie słuchasz tego co ma Ci do powiedzenia ciało. Brniesz na oślep i za ogółem bo z prądem łatwiej. Bo JEJ się udało to i ja osiągnę sukces…

PRZESTAŃ!

…Papugować i gonić za ulotnym celem. Wmawiać sobie że TE nogi i TEN brzuch będą twoje! Bo nie będą!!! Dlaczego być kopią Ewy czy Sylwii skoro można być wzorem samym dla siebie. Słuchaj uciszanego, stłamszonego głosu rozsądku w twojej głowie. Zatrzymaj wzrok 10 sekund dłużej na opakowaniu soku – sprawdź co w siebie wlewasz. Coś Ci nie smakuje nie katuj się i nie wmuszaj w siebie tego świństwa… Zastąp go czymś zdrowym co ci smakuje i maluje uśmiech na twojej twarzy. Nie rzucaj się od razu na głęboką wodę i nie wpadaj w wir obciążających organizm ćwiczeń. Opalona, nasmarowana oliwką panna z DVD mówi ci „Robaczku, wierzę w Ciebie… jeszcze 5 powtórzeń” ? A ty z pianą na ustach dogorywasz na dywanie? Daj spokój… Może bieganie lub jazda na rowerze bardziej do Ciebie pasuje.

Nie walcz sama ze sobą…

Wstań i zacznij dziś… Nie za tydzień i nie „pierwszego” Nie w poniedziałek i nie jak dzieci będą u dziadków.

A co najważniejsze… Rób to z PRZYJEMNOŚCIĄ

KIN_3022I tego się trzymajmy…

KIN_3008Pobiegamy?

KIN_3034Na trzepaku się podciągałam… to i tutaj dam radę :)

KIN_2997W lumpeksach we Wrocławiu strojów sportowych brak (już)

KIN_3038Trening P90X 1… 2… 3 jedyne które mi „leżą”

KIN_3023„paski tygrysa”…

KIN_3027…i w gratisie fałdki :/

…Trzymaj za mnie kciuki. Klikam wyloguj i sruuu na bieżnie!

 

Advertisements

4 Comments on Przez dietę i treningi… z przyjemnością

  1. hej Kinga, ja wlasnie doszłam do takich wniosków 2 miesiące temu. Wiec biegan na bierzni i na zewnątrz jak zima pozwoli i robie skalpel w domu wieczorem jak dzieci śpią ( inaczej nie moge bo ćwiczą ze mną a ja pękam ze śmiechu;) ) I co najważniejsze, nie jest to przejściowe bo chce schudnąć tylko jest to zmiana mojego stylu życia, bo lubię sie ruszać bo od ćwiczeń mam więcej energii, bo wiem ze ruch to klucz do długiego zycia. Zdrowe odżywianie juz zostało dawno wdrożone do naszego zycia, żałuje tylko ze jak sie moje dzieci rodziły to nie miałam tej wiedzy jaka mam teraz. Ale lepiej późno niz wcale!
    Trzymam kciuki za twoja przemianę

    • Zawsze potrzebowałam kogoś/czegoś do zmotywowania mnie… Impulsu który popchnie mnie do działania. Dziś stwierdzam że ten „power” muszę znaleźć w sobie inaczej nic z tego nie wyjdzie.

  2. Bardzo fajny wpis! I to jest prawdziwe – mama tygrysica ćwicząca! :) Uwielbiam!!!!

    • Obecnie nie gonię już za celem jakim jest zbicie wagi… Bezmyślne głodówki i ćwiczenia na czczo nie wchodzą w grę. Czas na rozsądne odżywianie i złapanie wysokiej formy. W poście ujęłam wszystkie pytania i rozterki które sobie dotychczas zadawałam podczas diet i ćwiczeń. Rysuję grubą kreskę i czas na NOWE!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d bloggers like this: