Polecamy

Na dziko, na plaży, nad Morzem Czarnym – Rumunia

VADU - RUMUNIA 2014

Mamo, Tato! czy dziś dom jest na plaży? Tak Leo – dziś śpimy na piasku a zamiast bajki na dobranoc usłyszycie szum morza…

Bagaże rzucone na plaże Vadu leżały tam jeszcze przez 2 godziny… Zafascynowani widokiem Morza Czarnego nie mieliśmy sił i ochoty rzucać się w wir organizowania obozowiska, stawiania namiotów, gotowania… Wbiegliśmy do wody tak jak staliśmy. Rozgrzane przez 35 stopniowy żar ciała w końcu doznały ulgi :)

Dzieciaki zaopatrzone w rondelki, sitka i kuchenne chochelki (podróżnicze zabawki plażowe) pozostały z mamą na brzegu. My mężczyźni zabraliśmy się za organizacje naszego obozu :) wszystko było gotowe w 40 minut – od namiotów po wykopane w ziemi „miejsce ustronne”, od kuchni po „wystrój domu” Namioty na plaży potrzebowały dodatkowego okopania i obsypania brzegów tropiku piaskiem… Każdy z osobna „śledź” wymagał przyciśnięcia go głazem… A o te na wydmach trudno :/

Reszta dnia upłynęła nam na pływaniu w morzu i zbieraniu TON muszelek… Relaks totalny – dla nas nowość ;) Zawsze przecież podróżujemy intensywnie bez zatrzymywania się w jednym miejscu na dłużej niż noc (średnio 5 godzin snu)

Wieczór i noc były spokojne… Nikt nam nie przeszkadzał, nie hałasował. jedynie dym z niedaleko rozpalonego grilla przez chwile wypełnił wnętrza naszych namiotów. Aura dopisała. Rosa z rana nie była dokuczliwa… Cudna noc!

 Rano kuchenka gazowa po raz kolejny zaczarowała nasze śniadanie. Bo nie ma nic przyjemniejszego i podnoszącego na duchu niż ciepłe jadło w chłodny poranek! A potem… gorąca kawa… I kop kofeiny na kolejny intensywny dzień :)

Rumuńska wioska Vadu zachwyciła nas nie tylko cudnymi widokami, ciepłą wodą w dzień i w nocy, tonami muszelek wyrzucanymi na brzeg przez morze… Jak się okazało to także wspaniali ludzie! Pomocni, zaradni, dumni! Przy wyjeździe z wydm troszkę mnie poniosło i poczułem się jak Hołowczyc na rajdzie Dakar… Niestety auto nie te i z umiejętnościami też kiepsko :/ Zakopaliśmy się na amen… i tylko dzięki Rumunom którzy przybiegli nam na pomoc mogliśmy kontynuować jazdę. Nie chcieli w zamian żadnych pieniędzy… Poprosili tylko aby w Polsce dobrze o nich mówić :)  Tak też robimy!

IMG_1175-2

vadu-2

IMG_1173-3

DSC_7869-3

DSC_7879-2

IMG_1179-2

vaduu2-2

IMG_1140-2

ADRES:

Plaża VADU, Rumunia

GPS:

SD 44.44898939999999     28.787368799999967

SMS N 44° 26′ 56.362”         E 28° 47′ 14.527”

NASZE FILMY:

Reklamy

10 Comments on Na dziko, na plaży, nad Morzem Czarnym – Rumunia

  1. Artykuł trochę „leciwy” ale mam cichą nadzieję, że jeszcze zdoła odżyć i dostanę odpowiedź na zadane zaraz pytanie :) Też wcześniej upatrzyłem to miejsce, a teraz natrafiłem na Państwa artykuł i opis ze zdjęciami. Jako że plaże znajdują się blisko delty Dunaju, w niedalekiej odległości odnogi Dunaju łączą się z morzem, czy woda jest czysta i nie zamulona? Strasznie ciekawi mnie czystość, klarowność wody, a pytam dlatego, że żona kocha wylegiwać się na kocu jak waleń, natomiast ja raczej jestem mokrolubny i większość czasu siedzę w wodzie z ruką i maską. Czy uda mi się otrzymać odpowiedź na to pytanie?
    Pozdrawiam serdecznie _Grzegorz_

  2. Ta ilość muszelek nie do uwierzenia :) Pięknie! A noc na pewno wspaniała.

    • Pięknie… spokojnie… Turystów jak na lekarstwo (zapewne ciężki dojazd odstraszył większość) A plaża z muszelkami została namierzona już wcześniej poprzez Google Earth :) Przeglądaliśmy zdjęcia wybrzeża i nagle nas zamurowało! Wiedzieliśmy już gdzie spędzimy jedną z nocy….

      • Anonim // 04/02/2017 o 11:22 //

        Witam serdecznie. Mam pytanie do Państwa ……. :-)

        Grzechu // 3 Luty 2017 o 12:53 // Odpowiedz

        Pozdrawiam!

  3. Ale muszelek dużo. Raj dosłownie, przywieźliście pewnie tonę do domu.

    • Wyszło 10 kg :) Przez najbliższy rok będziemy dekorować, malować, kleić i cudować w pracach ręcznych z tymi skarbami morza :)

  4. Super taka noc spedzona na plazy. Podziwiam was za takie wyprawy.

    • My zaś podziwiamy nasze dzieci za wytrwałość… i za głód podróżowania :) Gdy wracamy do domu słyszymy ryyyk rozpaczy… gdy wyciągam torbę lub buty trekingowe maluchy już tańczą dookoła ze szczęścia ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

kultura, podróże i życie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d blogerów lubi to: