Polecamy

Francuska przygoda cz.1 – Colmar i Mulhouse

…Czyli o tym jak wycieczka do Krakowa zamieniła się w podróż po Francji :)

Wiezaeiffla Leo Paris Paryz Capital France Eiffeltower

Noclegi zarezerwowane, bilet do Podziemi Rynku Krakowa czeka na nas w kasie. Auto zatankowane i wypchane bagażami po brzegi :) W lodówce leżakują gotowe kanapki z serem… Dzieci wykąpane… Ubrania na podróż wyprasowane. Kładziemy się spać… Jednym słowem wszystko idzie zgodnie z planem ;)

…Wyrwani ze snu o 4.00 nad ranem zdajemy sobie sprawę z nieuchronności spędzenia wyjazdu w strugach deszczu. Nerwowo przeglądamy prognozy pogody i w ciszy dopijamy kawę. Dzieciaki jeszcze śpią… Nie wiedzą co rodzi się w głowach rodziców… Znosimy do auta ostatnie bagaże (sprzęt foto, jedzenie, torbę podręczną) W 15 minut wybudzamy dzieci i „wrzucamy” je na „półśpiocha” do auta.

Minorowa pogoda niezbyt dobrze wpływa na morale ekipy… Kierujemy się na autostradę A4 jak na skazanie. Co to za podróż która nie cieszy?

  • KINIA a może PARYŻ?
  • a może HONOLULU kochanie?
  • SERIO! jedziemy do Francji?
  • JEDZIEMY, a co!

Nerwowo chwytam za tablet i ściągam aplikacje z katalogu „travel”… mapy, przewodniki, wskazówki. Chaotycznie wstukuje nazwy miast znajdujących się na trasie… TripAdvisor pokazuje tysiące atrakcji a ja mam je przesiać, wybrać… SZALEŃSTWO! Na odświeżenie języka francuskiego którego uczyłam się w podstawówce trochę za późno. Skupiamy więc uwagę na sprawnym i szybkim dotarciu do celu. Przed nami dłuuuugi autostradowy rajd… Dzieci śpią głęboko… można jechać bez przerw i zakłóceń ;)

  • 6.30 – granica polsko-niemiecka (Jędrzychowice)
  • 8.45 – Drezno
  • 10.00 – Chemnitz
  • 12.30 – mijamy Stuttgart
  • 15.30 – Freiburg (zjeżdżamy z autostrady na Colmar)
  • 15.35 – Wjeżdżamy do Francji
  • 16.00 – Colmar

COLMAR… Szukanie noclegu odkładamy „na później” Wychodzimy z założenia ze zawsze znajdzie się kawałek łóżka lub podłogi do przenocowania. W wersji ekstremalnej pozostaje bagażnik. Zaznaczamy na mapie pozycje pozostawienia auta i idziemy zgubić się w tym cudnym miasteczku.

Journey Travellers Trip Alsace Alzacja France Colmar Perlaalzacji Francja Eu Europe

Galeria zdjęć z Colmar tutaj: KLIK

Urokliwe kamieniczki przyciągają jak magnes. chce się iść dalej… podziwiać więcej… Jest bajkowo i magicznie wręcz… Z balkonów, donic na chodniku i skrzynek ustawionych hurtowo na parapetach wylewają się barwne wodospady kwiatów. Mieszkańcom wciąż jednak mało tych ozdób i każdą wolna przestrzeń obwieszają pisankami, zajączkami i tasiemkami w żółto-zielonych odcieniach ;) Daje się wyczuć w powietrzu Wielkanoc…

Nasza kolacja to tosty z francuskim rarytasem: Foie Gras za 8 euro/szt. Dla nas niebo w gębie… dla innych symbol udręczenia zwierząt… (Foie Gras – stłuszczona wątroba sztucznie tuczonych gęsi).

Żegnamy Colmar i udajemy się do oddalonego o 44 km Mulhouse. Naszą nocną ostoją staje się mały pokój w hotelu Ibis Budget (60 euro). Jesteśmy tak umęczeni że nie mamy siły na prysznic… Leo zasypia na siedząco ze szczoteczka do zębów w paszczy… Przykładamy głowę do poduszki i zasypiamy w sekundę…IMG_1839

MULHOUSE… Budzik stawia nas na nogi o 6.30… Czujemy że wróciły nam siły a organizmy umęczone podróżą zregenerowały się. Gorący prysznic… żelowa maseczka nawilżająca na twarz i można zaczynać kolejny intensywny dzień ;) Nasze śniadanie to przepyszna, chrupiąca bagietka z serkiem KiriKiri :) Na kawę nie mamy czasu… Chcemy być w Muzeum Motoryzacji tuż przed otwarciem.

Przy bramie jesteśmy pierwsi… Liczymy na zdjęcia bez dodatków w postaci turystów ;) Pomimo szybkiego kroku w kierunku kasy wyprzedza nas starsze małżeństwo (na oko 80 lat). Może też prowadzą bloga i w ich głowach zrodziła się podobna myśl ;P Kto wie… Przemiła obsługa muzeum odpowiada na każde nasze pytanie i doradza kupno biletów łączonych (Muzeum Aut + Muzeum Pociągów) w celu zminimalizowania kosztów. Tak też robimy i długim, mrocznym tunelem wchodzimy do środka… Spotykamy 2 kolejne panie które próbują nam wcisnąć audio-przewodniki. Tłumaczymy że mamy na tablecie aplikacje i przewodnika mp3 ściągnięte z ich strony… Panie ni w ząb nie rozumieją co do nich mówimy po angielsku i powtarzają wyuczoną formułkę… ;)

Mulhouse Miluza Museum Muzeummotoryzacji Citroen Bugatti Lea Samochody Alzacja Alsace France Francja Eu Europe

Naszym oczom ukazuje się ogromna hala… hangar wręcz! Od uśmiechania się aż bolą policzki. Lśniące motoryzacyjne perełki ustawione jedna obok drugiej. Przy każdej tabliczka z obszernym opisem (data produkcji, historia, data wycofania z produkcji). Zachwycone maluchy biegają i krzyczą z całych sił: Ooooooo! Mamooo Patrz!!! O jaaaaa! Pozwalamy im na to… jesteśmy przecież sami (nie licząc pary staruszków która zostali w tyle) i nie przeszkadzamy innym zwiedzającym. W pierwszej kolejności skupiamy się na robieniu zdjęć – póki pusto i nie ma ludzi ;) Odgłosy migawek niosą się echem przez pomieszczenie ogromne. Po setnej fotografii tracimy rachubę… Gdy mamy już wszystko… chowamy aparaty i zwiedzamy. Korci aby przekroczyć odgradzający pręt i wsiąść do środka tych cudeniek, dotknąć kierownicy, siedzeń. Niestety pozostaje spacer wytyczoną trasa…Mulhouse Miluza Museum Muzeummotoryzacji Citroen Bugatti Lea Samochody Alzacja Alsace France Francja Eu Europe

Czujemy się jak w samochodowym Luwrze… A skoro tak, to jest i Mona Lisa – Bugatti Royale. Jedno z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych aut na ziemi. Jeśli macie 20 mln dolarów do dyspozycji samochód jest Wasz… My nie nosimy „drobnych” przy sobie więc zrezygnowaliśmy :))) Wizytę w tym niezwykłym miejscu kończymy wystawą 101 zabawkowych  aut… To podróż przez 100 lat motoryzacji w miniaturze… Leo i Lea zachwycone i troszkę niepocieszone… Dlaczego nie można wsiąść i pedałować przed siebie?

GALERIA zdjęć z Muzeum Motoryzacji tutaj: KLIK

Żegnamy Cite de Automobile i kierujemy się do Muzeum Kolejnictwa (Cite du Train) również w Mulhouse. To około 6 minut drogi autem. Rozsądek każe zostawić auto na już opłaconym parkingu i trasę przejść spacerkiem (aby nie płacić podwójnie). Nic bardziej mylnego – auto w Muzeum Kolejnictwa pozostawimy przed wejściem bezpłatnie.

Przemiłą Panią z obsługi witamy w języku francuskim. Upominam Leo: „jak nie potrafisz Bonjour to mów Hello” Na to Pani odpowiada „Dzień Dobry” ;) I już wiemy że zasypiemy ją milionem pytań dotyczących wystawy…

Zaopatrzeni w ulotki i mapy (!) muzeum wchodzimy do mrocznej, przyciemnionej hali. Nie muszę wspominać jak teraz bolą nas od uśmiechu policzki. Widok ścina z nóg… Jesteśmy w pociągowym RAJU! To hala Złotego Wieku Kolei (1844-1960). Wita nas ogromna, majestatyczna lokomotywa parowa Forquenot 340 z 1883 roku. Po minucie Leo już wspina się na jej przód za nic mając tabliczkę z napisem: Access Interdit!

Nieco dalej trafiamy na pociąg wyjątkowy – PR1. Przez lata służył do przewozu prezydentów i głów państw na oficjalne wizyty. Luksusowo wyposażony, urządzony w stylu Art Deco skład posiada salon, sypialnie, gabinet do pracy, łazienkę i 2 dodatkowe pokoiku dla współpracowników. Tak możemy podróżować całe życie ;)

Niektóre składy udostępniono dla zwiedzających. Można wejść do środka i poczuć się choć przez chwilę jak np. pasażer z roku 1910 podróżujący III klasą… Mamy dziwne wrażenie że kolej francuska już ponad 100 lat temu wiedziała co oznacza komfort jazdy. Nasze PKP też kiedyś załapie o co chodzi NAM – wiecznie narzekającym polskim podróżnikom… ;)

Mulhouse Miluza Museum Muzeum Muzeumpociagow citedutrain Lea Pociągi Alzacja Alsace France Francja Eu Europe

Przechodzimy do drugiej hali o nazwie: Perony Historii… To tutaj jeden za drugim stoją chronologicznie „ułożone” składy. Od lokomotywy Saint-Pierre Buddicom z roku 1844 aż do TGV 2N2 z roku 2011. W półtorej godziny doświadczamy podróży w czasie przez wieki i choć zmęczenie daje o sobie znać nie zatrzymujemy się ani na chwilę. Leo jak zwykle zaskakuje nas swoją kondycją… każdy schodek i każde wzniesienie musi być przez niego zdobyte! Wspina się po kołach i drabinkach lokomotyw… biegnie do końca pociągu, wraca i znowu drepcze przed siebie mnożąc przebyty dystans. Lea podchodzi rozsądniej do muzealnej trasy. Korzysta z rozstawionych co jakiś czas foteli (pasujących do pociągu stojącego obok). Im bliżej czasów współczesnych tym wygodniejsze i bardziej komfortowe stają się siedziska…

Mulhouse Miluza Museum Muzeum Muzeumpociagow citedutrain Lea Pociągi Alzacja Alsace France Francja Eu EuropeJeszcze tylko wystawa plenerowa i możemy jechać po kolejną przygodę…

Mulhouse Miluza Museum Muzeum Muzeumpociagow citedutrain Lea Leo Kids Dzieci Children Pociągi Alzacja Alsace France Francja Eu Europe

Więcej zdjęć z naszej wyprawy do Cite du Train tutaj: KLIK

Przed nami 500 km autostradą w stronę Paryża (Vesoul, Langres, Chaumont, Troyes, Provins). Po drodze na jednej ze stacji benzynowych rozkładamy koc piknikowy i gotujemy obiad na gazowej kuchence. Może nie jest to posiłek na poziomie gwiazdki Michelin ale nam wystarcza w zupełności. Barszczyk z kartonu, mieszanka meksykańska z puszki i makaron ryżowy… mmmm… palce lizać ;P Na deser batoniki musli. Ruszamy w dalszą drogę… z głośnika leci „Fantazja” – Fasolek… standardowy uspokajacz naszej wesołej gromadki.

Roadtoparis wdrodze ontheroad France Francja Eu Europe Zupa Soup Przerwawpodrozy travellers podroznicy journeyWyczerpane maluchy odlatują w krainę snu…

Sleeper Leo Roadtoparis drogadoparyza Spioch

Kolejny przystanek – PARYŻ

GALERIE uzupełniające:

Muzeum Motoryzacji

Muzeum Kolejnictwa

Colmar – Perła Alzacji

Reklamy

1 Comment on Francuska przygoda cz.1 – Colmar i Mulhouse

  1. Szacun! Jesteście moją wielką inspiracją! Czekam na dalsze opowieści.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Okiem Alexa - rodzinne podróżowanie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d blogerów lubi to: