Polecamy

Wieliczka… horror 135 metrów pod ziemią

SONY DSC

Z czym kojarzy nam się Wieliczka…? z wielkim organizmem wysysającym z turystów pieniądze i energię. Wciąga w swoje trzewia na 5 godzin, przepycha z organu do organu… każda próba ucieczki kończy się fiaskiem… trzeba czekać aż proces trawienia zakończy się i kopalnia wypluje umęczonego i (biedniejszego o min. 100 zł) zwiedzającego.

Ze strony naszych znajomych padła ostatnio propozycja wyjazdu do Wieliczki… „Najwcześniej za 5 lat” odpowiedzieliśmy. Może wtedy kopalnia i ludzie w niej pracujący przejdą przemianę… Coś drgnie i turysta nie będzie składał się z portfela i nóg na których jak najszybciej ma przejść trasę od wejścia do drzwi wyjściowych.

Ale od początku…

Na miejsce trafiamy wczesnym rankiem licząc na małe (a może nawet brak) kolejki. Wita nas (na oko) 150 osób „ułożonych” w wężyk za pomocą taśm rozciągniętych na słupkach… Stajemy na końcu i grzecznie czekamy. Do kopalni wchodzi się turami (po ok. 30 osób). Pierwszeństwo mają grupy obcokrajowców…

Po wejściu do budynku czeka nas stanie w następnej kolejce ;) Na szczęście to tylko 30 osób… Siadamy na ławeczce i CZEKAMY (no ba!) na zejście do kopalni. 400 schodów dla nas to „pikuś” nawet z dziećmi na rękach. Widzimy jednak po drodze osoby starsze które najzwyczajniej w świecie nie dają rady. W słuchawkach „ultranowoczesnego odbiornika” słyszymy kobiecy głos który delikatnie sugeruje przyspieszenie kroku :/

SONY DSCPrzewodniczka od początku ma turystów w poważaniu. Przy solnych rzeźbach zatrzymuje się dosłownie na moment… recytuje formułkę i przegania nas do następnego punktu zwiedzania. Z włączaniem gablot interaktywnych nie czeka na osoby wolniejsze, starsze i z dziećmi. Mechanizm porusza się i świeci około 30 sekund przez co nie wszyscy zdążą podziwiać te „arcydzieła”. Kilka rodzin z maluszkami musi na własną rękę kombinować uruchomienie gablot. Dzieci płaczą bo nie widziały krasnoludków… albo nie nadążały… albo tłum zasłaniał widoczność :/

Czara goryczy przelewa się w momencie przeganiania nas jak bydło przez powietrzne śluzy. Korytarz i 2 bramy po przeciwnych końcach. Aby ruszyć na przód wszyscy muszą się znaleźć w środku. Rodziny z dziećmi i pewna starsza Pani wchodzą jako ostatni. Co słyszymy? „Co jest z Wami, czego się ociągacie…” Odpowiadam przewodniczce że my nie bydło i nie będzie nas poganiać. Mamy małe dzieci i jest tu Pani która nie może biec na zawołanie! otrzymuje taką oto odpowiedź: „Z dziećmi siedzi się w domu! a nie ciągnie je po kopalniach”

O podziemnej „restauracji” rozpisywać się nie chcę… szkoda słów… za 3 posiłki (w tym dwoje dla dzieci) płacimy 80 zł. Na tacy ląduje mikroskopijnej wielkości pierś z kurczaka. A właściwie 1/3 fileta. Pytam się kucharza czy żarty sobie robi i gdzie jest reszta mięsa??? Człowiek płaci za FILET a dostaje kawałeczek 5×2 cm… Głodni i wkur..zeni ruszamy dalej. Chcemy wyjść… teraz! zaraz!

SONY DSC…Lecz z Wieliczki nie tak łatwo się ewakuować. Czeka nas postój (25 minut) w KOLEJCE do wyjścia. Taśmy, ochroniarze, łańcuchy. Wszystko to ma powstrzymać zdenerwowanego turystę przed zbiorową ucieczką. Po lewej stronie kolejka idzie sprawnie… nie ma czekania i niepotrzebnych nerwów. Wsłuchujemy się i już wiemy w czym rzecz… To nie Polacy ;) To turyści z Niemiec. Zapłacili po 75 zł od „łebka” i jeśli oni wcześniej wyjdą to następna grupa obcojęzyczna szybciej wpadnie w szpony Wieliczki… A my w kolejce dla biednych tubylców czujemy się jak zwiedzający gorszej kategorii!!! Taśmy nie wytrzymują i tłum wyrywa się z pod kontroli! Ludzie nie słuchają ochroniarzy i biegną do wyjścia! Scena jak z filmu… my również uczestniczymy w tym pospolitym ruszeniu. Przed nami 10 minut spaceru korytarzami i CZEKANIE w kolejce na windę!

SONY DSCTutaj również jako pierwsi przepuszczani są turyści zza granicy… Przewodniczka bezczelnie nas „sortuje”. Pokazuje przy tym swoje prawdziwe, okropne oblicze. To w jaki sposób odnosi się do ludzi budzi grozę! Słyszymy: „Pani siada i będzie cicho” „Trzeba było nie kupować biletu” „Zrobię tak że Pan nie wejdzie do windy do wieczora!” Osoby które nie udzielają się w dyskusji przepuszcza do windy obok… osoby niezbyt dla niej „wygodne” przepycha po schodach do góry w ramach „kary”

…I w końcu winda… Mała i ciasna jak to winda górnicza. Dla osób z klaustrofobią koszmar! Dla mam z dziećmi również! Górnik upycha nas (dosłownie) na siłę. Robię to samo w drugą stronę krzycząc że są tutaj dzieci i zaraz ludzie je stratują!!! Kłótnia i krzyki! Obłęd! Ruszamy. Jakieś dziecko płacze… nasze maluchy są szoku…

…Jeszcze tylko przejście przez sklep z drogimi pamiątkami (dla obcokrajowców) i światło słoneczne… Co za ULGA !!! ściska mnie w gardle… płakać mam ochotę… Co za KOSZMAR………..

Nie wrócimy tam w ciągu najbliższych lat. Szkoda nerwów i pieniędzy. Kopalnia nie zmienia się od lat (poprzednia wizyta w 2006 roku) i nic nie wskazuje na to aby miało coś drgnąć… na lepsze…

SONY DSC

W skrócie:

  • pośpiech i znudzenie przewodników
  • podłe i drogie jedzenie w mikroskopijnych porcjach
  • radio wciąż gubi sygnał i nie słyszy się przewodnika
  • grupa goni grupę (odstęp kilku metrów) przewodnicy przekrzykują się
  • opłata foto 10 zł – lecz nikt tego nie sprawdza… flesze błyskają a przewodnik tego nie widzi
  • dopracowane są jedynie sklepy na trasie i to tam są najdłuższe postoje ;)
  • eksponaty tandetne i złej jakości
  • KOLEJKI do wejścia, WC, baru, sklepików, kasy, do korytarza wyjściowego i w końcu do windy!
  • 80% czasu poświęconego na wizytę w Wieliczce to KOLEJKI i SKLEPY
  • chaos i kiepska organizacja
  • nie ma możliwości ucieczki z kopalni przed końcem „zwiedzania”

Dobrze że dzieciom wycieczka podobała się (oprócz jazdy windą). One widziały tylko wielkie rzeźby i zachwycały się wszechobecną solą… na szczęście…

SONY DSC

img_11951

IMG_5509

Advertisements

25 Comments on Wieliczka… horror 135 metrów pod ziemią

  1. Zadowolona // 26/02/2017 o 20:07 // Odpowiedz

    Byłam rok temu. Serdecznie polecam! Niesamowite, pozytywne wrażenia. A to, że kolejki, sprawa normalna. Po prostu miejsce oblegane. Warto poczekać:) Nowocześnie, sporo atrakcji multimedialnych. Komnata św. Kingi niezapomniane wrażenie. Nawet sam Jim Carrey był zachwycony(wiem z wiadomości radiowych). Pieniążki wszędzie trzeba mieć, więc nie wiem skąd pomysł, że pamiątki dla obcokrajowców? Bzdura. Jedzenie za małą kwotęk(na tacę). Tyle.

  2. odwołuję bardzo negatywny wpis na temat zwiedzania. Napisałem swoje zastrzeżenia do biura obsługi i otrzymałem natychmiastowe zaproszenie do ponownego zwiedzenia w ramach biletu. Widzę, że swoje żale powinienem wylać na miejscu do przewodnika – czego nie zrobiłem na miejscu. Po złożeniu reklamacji dotyczącej szybkiego czasu zwiedzania otrzymałem natychmiastową odpowiedź pisemną i telefoniczną – ponadto pani z muzeum zaprosiła nas do ponownego zwiedzenia i wytłumaczyła pośpiech. Widać pracują w WIeliczce bardzo miłe osoby i uwzględniają uwagi turystów – w bardzo kulturalny i życzliwy sposób.

    • Czy dobrze rozumiem… Do Wieliczki jechał pan specjalnie 600km, zapewne wydał pan pieniądze na benzynę i bilet, wrażenia były (lekko mówiąc) kiepskie, syn się zawiódł… A dziś dostał pan „bilet na ponowne zwiedzanie” i już wszystko ODWOŁUJE? Przecież nie jest pan pewien jakości kolejnego zwiedzania. Zamazać złe wspomnienia mogą tylko… DOBRE wspomnienia, a nie darmowy bilet. P.S – Kopalnia zapraszając pana na ponowne zwiedzanie powinna również dodać do biletu kupon na benzynę i nocleg, w końcu poniósł pan również dodatkowe koszty. Takie jest moje osobiste zdanie.

  3. Trasa turystyczna ok. Ale w Muzeum żup – będących częścią trasy pan przewodnik tak się spieszył, że nie można było oglądnąć i poczytać dokumentów. Byliśmy dziś, tragiczne tempo. Na wystawach monitory multimedialne, których nie było czasu nawet poczytać i pooglądać, bo pan przewodnik tak ponaglał, i do następnego pomieszczenia. Koszt blitetów zbyt kosmiczny. Przyjaźniejsza atmosfera panuje w Bo nie chni, choć kopalnia w Wieliczce ciekawsza. Pan przewodni pewnie kończył pracę, a ja tu przyjechałem600 km i nie mogłem obejrzeć i przczytać, syn 8 letni też był zawiedzony, ( wlaśnie pyta mnie dlaczego ten Pan przewodnik tak szybko biegł, odpowiedział sam sobie: żeby dużo zarobić i szybko skończyć pracę ) Porażka zwiedzaliśmy dziś ok godz. 14.00 to muzemum żup.

    • 600 kilometrów i taki zawód? Szczerze współczuję… Mój post, choć ma 3 lata, to wciąż jest na czasie, i opisuje aktualny klimat w kopalni. Po raz kolejny napiszę – SZKODA :/ Jednocześnie dziękuję za Twoją relację, to pokazuje mi, że kolejna wizyta w Wieliczce nie nastąpi prędko.

      • piotr // 24/02/2017 o 01:15 //

        Na dzień dzisiejszy nie dokonałbym już tego wpisu. Napisałem reklamację i dostałem natychmiastowe zaproszenie do ponownego zwiedzenia w ramach biletu. Pani z biura muzeum oddzwoniła do mnie i zaprosiła nas abyśmy zwiedzili. Ponadto wytłumaczyła powód takiego pośpiechu – choć oczywiście nie powinno tak być. Widać osoby które chcą zwiedzić powinny przed wejściem trafić na grupę lub poczekać na taką która chce zwiedzić wolniej – to jest możliwe, ale trzeba to uzgodnić. Piszę, tą wiadomość ponieważ chcę poinformować, że w muzeum pracują ludzie, którzy z mojego odczucia kochają swoją pracę i jeśli znajdą się osoby zainteresowane potrafią naprawić pewne błędy podrzędnych przewodników.

  4. Jestem przewodniczką w Kopalni w Wieliczce. Przeczytałam z zainteresowaniem relację z Państwa podróży i bardzo przykro słyszeć, że tak właśnie to wszystko wyglądało. Nie rozumiem mojej koleżanki po fachu, która traktowała turystów po prostu przedmiotowo i bez empatii.

    Jeśli natomiast chodzi o spostrzeżenia na temat kolejek – to nie jest tak, że obcokrajowcy są obsługiwani sprawniej i szybciej. Chodzi o to, że te kolejki-tasiemce Polaków przy wejściu to zmora tych kilku weekendów w roku/natężenia turystyki krajowej, kiedy wszyscy u nas w kraju biorą wolne i chcą zwiedzać. W „normalny” weekend jest równowaga i tury obco i polskojęzyczne lecą na przemian. W weekendy kiedy np. Francuzi zjeżdżają do nas masowo (okolice 14 lipca np), to oni muszą się męczyć w dłuższych kolejkach niż nasi rodacy. Wszystkich nie da się jednocześnie wpuścić. Nam bardzo żal tych stojących godzinami ludzi, ale Kopalnia nie da rady wszystkich obsłużyć jednocześnie, nawet jeśli grupy schodzą dosłownie co 4 minuty.

    Co do opłaty za foto, tak, jest to relikt, który się jeszcze trzyma, niestety….

    A co do wypuszczania do windy – Ci po lewej, co szybciej poszli, to były grupy zorganizowane. Znowu – zależy od czasu, na który się trafi. Gdy indywidualnych jest więcej, to oni muszą dłużej czekać. Gdy grup jest więcej, to ich członkowie się pieklą, że indywidualni idą szybciej. Nie ma idealnych rozwiązań….a gdy człowiek chce wyjść, to każda zwłoka jest straszna, to wiadome.

    Tyle na szybko, „widziane od środka” :-) Pozdrawiam serdecznie.

  5. Dobrze, że o tym piszesz! Miałem wybrać się do Wieliczki w kontekście swojego serwisu, i już mi przeszło. Czasami mam wrażenie, że znanym i często odwiedzanym placówkom muzealnym nie zależy specjalnie na turystach, a jeżeli już to tylko na cudzoziemcach. Dlatego też wolę odwiedzić mniejsze placówki kulturalne, w których podejście jest zgoła odmienne (np. Dom Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym lub Muzeum Państwa Krzyżackiego w Działdowie).

    • Post opublikowałam w 2014 i niestety wciąż jest aktualny, co widać po komentarzach sprzed kilku dni. I jest tak jak piszesz: nie zależy im. Turysta i tak się zjawi… i tak zapłaci, bo to największa, tego typu atrakcja w regionie. Dziękuję za namiary do Muzeum Państwa Krzyżackiego. Zdecydowanie odwiedzimy je w przyszłym roku :)

  6. 18.08.2016 byliśmy grupą 5 osobowa w Wieliczce. Ja, mój mąż, dwójka naszych dzieci i chrześniak męża. W kolejce stanęliśmy o 11:02, godzina z zakupu biletów – 13:53. Masakra. oczywiście goście z zagranicy byli obsługiwani ekspresowo. Szukałam info na ten temat w necie bo jestem ta sytuacją mocno zniesmaczona i trafiłam na Twój wpis. Czytam co napisałaś i jakbym czytała własne doświadczenia. może poza przewodnikiem. Starszy miły pan cierpliwie odpowiadał dzieciom na pytania. Ilość grup masakryczna. musieliśmy stać w korytarzu i czekać aż grupa przed nami przejdzie dalej. nie najlepiej wydane 188 zł. najbardziej rozczarowała mnie organizacja i traktowanie rodzimych turystów.

    • Oni mają tylko 1 hasło przewodnie: Byle więcej! Byle szybciej! Mój post został opublikowany w 2014 roku i nic od tej pory się nie zmieniło :(

  7. Marcin Tm // 11/08/2016 o 10:23 // Odpowiedz

    Byłem wczoraj 3 godziny w deszczu z dzieckiem w kolekcje, oczywiście kolejka obcokrajowców została rozładowana w 1 h a my jak bydło na deszczu. Wezwalismy kierownika tego bałaganu, zapytaliśmy dlaczego kolejka obok idzie online a my stoimy Pani odpowiedziała że taka jest przepustowość kopalni gdy zorientowała się że została nagrana kamera jedna grupa została przepuszczona szybciej. Mokrzy i zmarznieci przy kasach odkrywamy tajemnice kolejki anglojęzycznej cena biletu dla tych grup oczywiście wyższa. Aby robić foto należy wykupić naklejkę za 10 zł naklejać na aparacie, ale najlepiej na czole aby była widoczna. Niestety wycieczkę uważam za nieudana, bardzo fajny obiekt niestety zarządcy Polskie grupy traktują jak bydło i nastawieni są tylko na pieniądze. Jeśli chodzi o przewodnika to osobiście byłem bardzo zadowolony. W kolejce stanęliśmy o 13 kopalnia wyplula nas 22.

    • Czyli dalej to samo… Obcokrajowcy idą przodem, krócej stoją w kolejce, dla nich jest uśmiech przewodnika i dobre słowo. A reszta turystów niech się… Pamiętam jak publikowałam ten post, bojąc się jednocześnie czy nie wkładam kija w mrowisko, czy to nie jest odosobniony przypadek. Może miałam pecha, myślałam… A tu widzę, że to norma :/ Smutno, bo kopalnia sama w sobie jest cudowna…

  8. A my właśnie zrezygnowaliśmy ze stania w kolejce. We Wieliczce obsługa robi łaskę, że odpowie na jakiekolwiek ptania. Wejść do szybu kilka ale czytając nie dowiesz się które dla jakiej grupy turystów. Trzeba wysiąść z samochody. Większość miała podobne spostrzeżenia. Odradzam zdecydowanie. Wieliczka to bardzo słaba wizytówka Polski. Brudne miasto itp itd.

    • Czyli nic się nie zmieniło :/ Przykro nam to czytać, mieliśmy cichą nadzieję, że coś drgnie i będzie lepiej. Dziękujemy za ten komentarz – pokazuje nam on aktualną sytuację w kopalni. Czyli odczekamy jeszcze kilka lat przed kolejną wizytą…

  9. Witam serdecznie,
    jako, że na ten blog trafiłem przed wizytą w Wieliczce, a teraz jestem już po, podzielę się swoimi spostrzeżeniami :)
    Przy okazji podziękowania dla autorki, za źródło wiedzy ;)
    Od razu napiszę, że jestem zadowolony i w moim przypadku było całkiem przyjemnie, choć spodziewałem się po lekturze, że będzie zdecydowanie gorzej.

    Problem z biletami jest faktycznie, ale są 3 sposoby na ich kupienie:
    1) kolejka przed kopalnią, odradzam, chyba, że ktoś chce swoje odstać – 1-1,5h minimum, (dodam, że do oceanarium w Barcelonie trzeba było stać 2-3h, wydaje mi się, że długie oczekiwanie w kolejce to niestety standard przy tego typu atrakcjach)
    2) bilety on-line, chyba najlepsza metoda, choć wymaga zaplanowania z dużym wyprzedzeniem, mi niestety na tydzień przed wizytą już nie udało się kupić biletów (na długi weekend 4-7czerwca)
    3) kupno w oddziale Wieliczki w Krakowie na ulicy Wiślnej 12 (godz. 9-17), skorzystałem z tej opcji jako ostatniej możliwości (stanie w kolejce odpadało), w oddziale mają własną pulę, więc nawet na dzień wcześniej (w piątek na sobotę na godz 10:35) nie było żadnych problemów z ich zakupem, fakt, że na Wiślnej pojawiłem się przezornie minutę po otwarciu ;)

    Grupa wycieczkowa na grupie.
    Faktycznie jest spory przemiał na trasie turystycznej, którą miałem okazję zwiedzać. Często były przestoje i trzeba było czekać na kolejny punkt zwiedzania, aż zostanie zwolniony przez poprzedzającą grupę. Szczerze, nie stanowiło to dla mnie problemu, ale też zasługa w tym zapewne miłego przewodnika, który potrafił zająć w tym czasie zwiedzających fajną anegdotą.

    Stołówka i jej ceny.
    Czy ceny są wysokie, nie mnie oceniać, ale podam konkret, pół porcji: frytki + pieczeń ze schabu – 13zł. Nie wydaje mi się, żeby to było bardzo drogo, zwłaszcza, że to stołówka ponad 100m pod ziemią, ale każdy może sam to ocenić i zdecydować, tym bardziej, że wszędzie są ceny i to co się za nie dostaje jest raczej klarowne. Dodam, że stołówka to ostatni punkt zwiedzania, więc jeśli ktoś nie ma ochoty przepłacać, może sobie ją odpuścić i po 10min już być na powierzchni.

    Koszmarne nadajniki i słuchawki.
    Jest to chyba najsłabszy punkt podczas zwiedzania. Niestety odbiorniki ze słuchawkami, które otrzymujemy przed wejściem są słabej jakości i pozwalają na dobrą słyszalność tylko w czole grupy, 10-15 m dalej zasię zostaje zgubiony, czyli tam gdzie najbardziej jest on potrzebny. Jeśli grupa zbije się w kupkę przy eksponatach słyszalność jest ok, natomiast w drodze już 2/3 grupy nic nie słyszy.

    Drogie parkingi
    5 zł za godzinę to standard, więc tanio nie jest, warto o tym również wspomnieć.

    Pozdrawiam i szczerze gorąco zachęcam do odwiedzenia tej niepowtarzalnej w skali światowej atrakcji :)

    • Bardzo dziękujemy za dodanie własnych spostrzeżeń odnośnie wizyty w kopalni Wieliczka. Dobrze wiedzieć jak jest teraz i czy kopalnia choć trochę się zmienia (na lepsze) Zapomnieliśmy wspomnieć o cenach za parkowanie… Faktycznie były wysokie :/ Choć porównując do cen w Amsterdamie (5 euro/godzina) to nie powinniśmy narzekać ;)) Szkoda że my nie trafiliśmy na MIŁEGO przewodnika… zapewne wiele by to zmieniło.Pozdrawiamy serdecznie i polecamy się na przyszłość ;)

  10. Zgodzę się z kilkoma sytuacjami (kolejka do zakupu biletów i gubiony zasięg w słuchawkach). Co do problemu z przemieszczaniem nie uświadczyłem tego z rodziną. Może to wszystko zależy od przewodnika – my trafiliśmy na super Pana. Mimo kolejek u góry to w podziemiach nie napotkaliśmy na takie problemy. Jedyne co mogę radzić zwiedzającym to sprawdzanie czy nie można z wyprzedzeniem kupić bilety online – naprawdę dużo się zyskuje – i Wieliczka tez to ma tylko na kilka dni wcześniej trzeba o tym pomyśleć.

    PS. Ciekawy blog i przyjemnie się czyta wpisy.

    • Mam cichą nadzieję że Pani przewodniczka rodem z horroru już w Wieliczce nie pracuje… I że był to nasz PECH że ktoś postawił ją na naszej drodze :/ Co do biletów on-line… Do Wieliczki „wpadliśmy” przypadkiem… bo jeszcze był czas w drodze powrotnej ;) Gdyby decyzja o wizycie zapadła wcześniej oczywiście skierowalibyśmy się na stronę po bilety. Dziękujemy za opinie która daje nam nadzieje „na lepsze” i za miłe słowa dotyczące naszego 3 dziecka – bloga ;)

  11. To rzeczywiście przeżyliście koszmar! My byliśmy w Wieliczce 2 lata temu. Ponieważ podróżowaliśmy w 5 zaprzyjaźnionych rodzin, zarezerwowaliśmy wejście jako grupa i mieliśmy własnego przewodnika. Może dlatego moje odczucia są więc zupełnie inne. Choć, rzeczywiście tłumy są ogromne. Relacja z naszej wycieczki
    http://blog.wakacjezdzieckiem.pl/wieliczka-z-dziecmi/
    Zachęcam do odwiedzenia Kopalni Soli w Bochni – o wiele bardziej kameralnie i spokojnie. Naszym dzieciakom bardzo się podobało.
    http://blog.wakacjezdzieckiem.pl/kopalnia-soli-w-bochni-wyjatkowe-miejsce-na-rodzinna-wycieczke/

  12. Szok! Wielki szok! Pamiętam wycieczkę do Wieliczki z czasów podstawówki. Ale wspominam ją bardzo miło. Pewnie tak, jak Twoje dzieci – byłam zachwycona rzeźbami i ścianami z soli, które można polizać :)
    Kiedyś marzył mi się wypad z córką do tej kopalni, ale już mi się odechciało hehe :) Twój opis wycieczki przypominał mi obóz w Oświęcimiu z czasów II wojny światowej.

  13. Dobrze że o tym piszesz. Koszmar. Już mi się wycieczki odechciało.

    • Naszym zdaniem to stracony cały dzień. Ba! może i cała wycieczka… bo takie wspomnienia rzucają cień na cały urlop/weekend… Lepiej udać się do obozu Auschwitz-Birkenau! a Wieliczkę omijać szerokim łukiem.

  14. Ale koszmar! Trzeba było jakieś skargi pisać śmiało, na tych przewodników. Ale i ta antyreklama dobra! Pozdrawiamy

    • Długo wymazywaliśmy tę wizytę z pamięci… Pisanie skarg to jak rozdrapywanie ran :/ Dziś… po ponad pół roku mogę swobodnie o tym pisać i nie denerwować się. Mam nadzieję że wiele osób wybierających się do Wieliczki z dziećmi przeczyta naszą relację… Ku przestrodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d bloggers like this: