Polecamy

Zamek w Mosznej – Bajka czy horror?

DSC_7905

Jest początek października 2012, piękny sobotni poranek… Miała być poranna kawa, spacer po osiedlu i placach zabaw… Skończyło się w XVII wiecznym zamku w Mosznej…

Na mapie nakreśliliśmy okrąg o promieniu 150 km (z centralnym punktem – Wrocławiem) i szukaliśmy ciekawych jeszcze nie widzianych miejsc. 30 minut później z nosidłem na ramionach i torbą pełną pieluch ruszyliśmy w drogę. Kilkanaście „Fasolkowych” piosenek potem naszym oczom ukazała się bajkowa… przesadzona detalami budowla przywodząca na myśl zamek w Neuschwanstein… Szalony projekt… szalonego króla… Albo wczesna wizja Disneya ;) Do tego wszystkiego ktoś dorzucił kościotrupy siedzące w oknach wieży ;)

Przy kasie wielka tabliczka: płatność od 20 zł ;) Wykłócam się i pytam czy Państwo wiedzą iż łamią prawo… Pani rozkłada mnie na łopatki i z rozbrajającą szczerością oznajmia: WIEM :) Chwila zamieszania… i płacimy plastikiem za wstęp ;) Z rogu pomieszczenia z wredną miną spogląda na nas mężczyzna z identyfikatorem na szyi…

Jak się później okazuje to przewodnik… jesteśmy u niego na czarnej liście ;)

Godzina do zwiedzania… Mamy więc czas na spacer po okolicznym przepięknym parku… Dzieciaki biegają dookoła fontanny i przytulają się do kamiennych lwów pilnujących wejścia do zamku. Rozkładamy koc na trawniku i delektujemy się ciszą… Idyllę przerywa Lea która musi w trybie pilnym udać się do WC… Jasne… można za drzewo ale uczymy dziecinę korzystania z muszli więc udajemy się zamku. WC płatne (oczywiście) i w tragicznym stanie… Taki wczesny Gierek z wiejącym w pośladki wiatrem z nieszczelnych okien :/ Zamknięcie nie działa… Muszla sztuk 1…. Obłęd ale dajmy radę :/ O walorach zapachowych nie wspomnę….

Zwiedzanie zamku rozczarowało nas kompletnie! Opryskliwy i markotny przewodnik… Recytujący historyczne formułki z kartki. Czujemy się przeganiani z pomieszczenia do pomieszczenia jak bydło. Słyszymy uwagi o zabieraniu na takie wycieczki dzieci… Przewodnik informuje nas: „cieszcie się że macie nosidło bo z wózkiem nie wpuszczamy…” W ostatniej komnacie/pomieszczeniu wszyscy mają dosyć i cisną się do drzwi. Przemiły pan oznajmia: „wiem że już macie dosyć… już Was wypuszczam”

IMG_1575

IMG_1576

IMG_1593…Wracamy do ogrodu… czujemy się jak po wybudzeniu ze złego snu… I my za to zapłaciliśmy?

Wnętrze nas odstraszyło… Zewnętrze zachwyca i zastanawia…

Jeszcze przez godzinę wylegujemy się na kocu z dziećmi i ciocią Dorką… Uśmiechamy się do siebie zbierając żołędzie i jesienne liście do bukietu… Jednocześnie chce się nam śmiać. Miejsce z takim potencjałem turystycznym a tak spie.. zmarnowane… My prawie nabawiliśmy się rozstrojenia nerwowego… Na leczenie nie mamy w sumie daleko. Zamek w Mosznej to również Centrum Terapii Nerwic (do 04.2013)…………

Podsumowując… POLECAMY Zamek w Mosznej ale jako punkt spacerowy… ogromny park o powierzchni 200 hektarów. 300 letnie dęby… rododendrony… fontanny… W pobliżu stadnina koni z ośrodkiem jeździeckim oraz cmentarz rodziny Tiele-Winckler…

DSC_7914

dsc_78891

dsc_79441Ciocia Dorka :)

dsc_79221

dsc_80561Leo :) kocha róż :)

CENY:

10 zł – normalny; 7 zł – ulgowy, 25 zł – rodzinny

Parking – 5 zł

WC – płatne 1,5 zł

wstęp do parku – 0 zł

 

Moszna ul. Zamkowa 147 – 370 Zielina

Advertisements

4 Comments on Zamek w Mosznej – Bajka czy horror?

  1. Ciekawe, czy w Mosznej cos sie zmieniło od tamtej pory.

  2. a o co chodzi z tym łamaniem prawa ??

    • Punkt usługowy/handlowy decydując się na współpracę z danym bankiem (terminal) podpisuje z nim umowę. Zobowiązuje się do przyjmowania płatności bez względu na ich wysokość. Jednocześnie musi płacić stałą prowizję od każdej transakcji. Przy małych kwotach sklepikowi to się nie opłaca i oszukuje… a bank traci. Czasem jesteśmy niejako zmuszeni do dobrania batonika, wody aby „dobić” do kwoty zapisanej na karteczce ;) Wkurza mnie to strasznie! bo idąc po wodę i widząc na ladzie terminal (na który sklep dobrowolnie się zgodził) mam prawo zapłacić za niego kartą (w XXI wieku) bez konieczności dorzucania do koszyka zbędnych produktów. Wiele razy walczyłam z tym… grzecznie zwracałam uwagę… ale nie kasjerce/ekspedientce bo ta osoba jest niewinna… ale kierownikowi/właścicielce… Delikatnie sugerowałam donos do banku i od razu kartka znikała :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d bloggers like this: