Polecamy

To takie zabawne! Cmentarze, obozy, śmierć… Oświęcim

Spacerowałam ostatnio z dziećmi po Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu… Odwiedziłam grób pradziadków Leo i Lei. I siedząc na małej ławeczce pod drzewem snułam opowieści o dziarskim dziadku i zaradnej babci… Za ścianą z żywopłotu usłyszałam rozmowę:

DSC_5910

  • A patrz jak ta wygląda!
  • Buhahaaha!!!
  • Fryzjer ją lekko oszpecił
  • Co ty taką starą raszple to fryzjer nie chciał przyjąć bo klientów odstraszała
  • Do obozu z nią! tam problemu fryzur nie mieli. haha!
  • A patrz! ten dzieciak to długo nie pożył!
  • Hehe, pewnie matce z kocyka wypadł!

Rozmowa grupki dzieciaków oglądających zdjęcia (medaliony) i podpisy na płytach nagrobnych… chwilę potem usiedli na jednej z mogił i otworzyli piwo. Wstałam i oddaliłam się w ciszy… Nie w głowie mi było zwracanie im uwagi. Sama z dziećmi pośrodku wyludnionego cmentarza. Najgorsze z możliwych miejsce do umoralniania młodzieży.

Wróciły niechciane wspomnienia z wizyty w obozie Auschwitz-Birkenau. Kiedy to rozwrzeszczane grupy szkolne biegały po barakach i za nic miały tragiczną bliznę odciśniętą na tej ziemi. Dwie nauczycielki/opiekunki stały na zewnątrz i czekały aż młodzież się wyszumi i wyjdzie. Przewodnik był bezradny. Chwilę potem widziałam jak ze spuszczoną głową oddala się w stronę wyjścia… zrezygnował z oprowadzania grupy.

Inna żenująca sytuacja miała miejsce w jednym z pawilonów mieszkalnych obozu Auschwitz przekształconego na wystawę zdjęć. Na fotografii widać było kilka kobiet tuż po wyzwoleniu. Były skrajnie wychudzone… przestraszone… każda z nich ważyła nie więcej niż 40 kg… To co interesowało męską część wycieczki to ich nagość. Słyszałam komentarze o wszczepieniu silikonu w piersi i o ewentualnych siniakach nabitych przy próbie współżycia z nimi! Podczas gdy ja miałam łzy w oczach i musiałam skierować się do okna aby odetchnąć… Oni oceniali ciała tych kobiet i podśmiewali się pod nosem.

Swego czasu głośno było o gimnazjalistkach robiących sobie „słit focie” w Majdanku. Uśmiechnięta nastolatka w kusych szortach szczerzy się do aparatu z wnętrza pieca krematoryjnego. Wszystkiemu przygląda się nauczycielka… zero reakcji… i tak oto ‚słodkie” zdjęcie na portal społecznościowy gotowe.

dsc_7679Niestety to wina dorosłych (rodziców/nauczycieli) że nie nauczyli szacunku do człowieka i takich miejsc zbrodni jak obozy koncentracyjne. Nie mogę jednak zrozumieć tego braku wrażliwości… ehhh… Zaciera się świadomość historyczna u młodych. II Wojna Światowa to dla tych dzieciaków prehistoria. Ostatni świadkowie tych wydarzeń niedługo odejdą na zawsze. Wtedy to my musimy zadbać aby tamte wydarzenia nie zatarły się w naszej pamięci i pamięci naszych dzieci. Już teraz w wielu zakątkach świata są ludzie którzy mają czelność podważać istnienie Holocaustu. Przez takich nauczycieli… takich rodziców i ich cudowne „twory” (czyt. dzieci) wstyd mi że jestem Polką.

Dlaczego uderzam tylko w Polaków? Podczas wizyty w Auschwitz mijałam wiele grup z innych krajów. Słychać było język włoski, francuski a nawet japoński. Wszyscy Ci ludzie byli wyciszeni… zamyśleni… wsłuchani w przewodnika. Co pewien  czas ktoś musiał od grupy się odłączyć… przysiąść z boku i schować twarz w dłonie. Widziałam łzy płynące ukradkiem z pod ciemnych okularów. Ale słyszałam również głośne szlochanie pary która już widziała i słyszała za dużo. Na gruzach jednego z budynków przeznaczonego do gazowania ludzi siedziała kobieta, ciemnoskóra… w barwnej, pięknej sukni. Modliła się i płakała. Wstyd mi się wtedy zrobiło po raz kolejny. Za nas Polaków. Kobieta (prawdopodobnie) z odległego kraju odczuwa tragedię tego miejsca głębiej niż MY którzy w historii naszego narodu mamy taką ranę….

Na parkingu przed wejściem do obozu widziałam wycieczkę z Francji. Z autokaru wylała się grupka młodzieży (na oko 16-17 lat). Jedna z dziewczyn podbiegła do luku bagażowego i (pomimo upału) wyciągnęła z torby długie spodnie i naciągnęła je w pośpiechu na krótkie spodenki. Nikt nie świecił dekoltem i gołym brzuchem. Część dziewczyn zakryła również gołe ramiona bluzą lub chustką. Można uszanować miejsce? Można!

dsc_5884W 2013 roku odwiedziłam Auschwitz-Birkenau po raz kolejny. Tym razem oprócz męża towarzyszyła mi również przyjaciółka Dorka… To miała być jej pierwsza wizyta w obozie. Wybraliśmy indywidualną formę zwiedzania i do momentu przekroczenia bramy byłam pewna że dam radę oprowadzić Dorotę po tym miejscu. W końcu już tu byłam i nie powinno mnie to aż tak poruszyć… Nagle zdałam sobie sprawę że każde z nas poszło w inną stronę. Ja ze ściśniętym gardłem zatrzymałam się przy drucie kolczastym. Dorka i Michał 200 metrów dalej stali i patrzyli w bezruchu przed siebie. Płacz przychodził nagle… gardło ściśnięte przez 4 godziny spaceru… Zamieniliśmy ze sobą może kilka zdań. Poprzednio byłam tutaj nie będąc jeszcze matką. Tym razem widok małych, dziecięcych śpioszków w gablocie ściął mnie z nóg i nie mogłam powstrzymać głośnego płaczu…

Jeden ze zwiedzających… Polak… wyśmiał mnie…

Czy mnie to zdziwiło? nie…

Czy zdziwiła mnie scena na cmentarzu? nie….

Paradoksalnie… wyśmiewają i obrażają (w języku polskim) zmarłych dzięki którym żyjemy w wolnym kraju i możemy do woli używać języka ojczystego…

SONY DSC

dsc_5906

dsc_7696

dsc_7664

dsc_5946

dsc_7743

dsc_7782

dsc_5868

Advertisements

10 Comments on To takie zabawne! Cmentarze, obozy, śmierć… Oświęcim

  1. A może to skandaliczne zachowanie dzieci to reakcja na sposób, w jaki się im mówi o historii? Nieciekawy, przeładowany, bez emocji, a z drugiej strony z nadmiernym patosem i pompą, historia na kolanach? Mnie nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby się śmiać ze śmierci, ale do wizyty w obozie w Oświęcimiu dojrzałam dopiero koło 25 roku życia. Po wielu książkach (mądrych!) i filmach dokumentalnych.

    • Ja… siedząc w licealnej ławce… ocierałam łzy oglądając obozowe filmy puszczane przez naszą polonistkę… Czy to wczesna dojrzałość, wychowanie przez babcię która sporo doświadczyła od losu, czy też chęć drążenia historycznego tematu? Do mnie nie dociera tłumaczenie: bo rodzice, bo szkoła… Każdy człowiek musi (lub powinien) mieć w sobie hamulec…

      • Jednak to nasza przeszłość nas kształtuje, ludzie, których spotykamy, ich wybory, sytuacje itd. Rozumiem, że bezmyślność może drażnić, czy boleć. Jednak aby zmienić innych, trzeba ich najpierw zrozumieć, inaczej wpada się w błędne koło złości, obwiniania itp.. A jeśli mówimy o dzieciach, to sprawa jest prosta-za ich zachowanie zawsze odpowiedzialni są opiekunowie.

  2. May bardzo trudne zadanie: wychować mądre i wrażliwe dzieci.

  3. anna morawska // 21/01/2014 o 12:29 // Odpowiedz

    Anonim…hmmm, nie to tylko ja Ania Morawska ;)

  4. Jak cię widzą, tak cie piszą – mówi stare Polskie przysłowie. Trudno się z tą starą, ludową mądrością nie zgodzić. Nie dziwić powinien więc fakt naszego wizerunku . Polak ma w nosie to, co kto o nim myśli. Wyobraźnia Polaka to wyobraźnia ułańska, najpierw zrobi, później pomyśli. Nie ubliżając nikomu, stwierdzam że niestety ale zwłaszcza nasza młodzież nie jest już wrażliwa na otaczający je świat, ich zachowanie jest skandaliczne. A ja się pytam, gdzie w tym momencie są rodzice……

    • Rodzice gonią za karierą… a w międzyczasie wychowywaniem dzieci zajmują się „kompetentne” przedszkolanki lub nianie… Wiadomo… pieniądz z nieba nie spada… ale szlag człowieka trafia gdy dowiaduje się jaką wiedzę przelewają w nasze dzieci nauczyciele/wychowawcy… Marzy mi się aby moje dzieci doczekały dnia gdy matce siedzącej w domu będzie się wypłacało pensję… ale nie taką głodową… taką na jaką zasługuję :) i jeszcze składki… Ehhh… marzenia!

  5. Smutna prawda o polskiej młodzieży… nie uogólniając oczywiście… mnie osobiście w głowie się nie mieści jak można nie mieć choć cienia szacunku dla takich miejsc jak Auschwitz i dla tych Ludzi, którzy zginęli tam abyśmy my mogli normalnie żyć.. więcej wśród nich było wartościowych ludzi niż jest teraz wśród Polaków.. niestety.. jedynym co nam pozostaje, to wychować swoje dzieci tak, abyśmy ani my, ani nikt inny nie musieli się za nie wstydzić. Błędów innych rodziców nie naprawimy…

    • …Rodzice to lustro… to studnia wiedzy z której pobierają „mądrość” dzieci… Pamiętam jak Lea zapytała o Pana na wózku inwalidzkim… Tłumaczyłam długo i w sposób zrozumiały dla 3 latki… i 2 latka… Nie każdy porusza się w ten sam sposób. Kto jest słabszy lub chory potrzebuje pomocy. To są kule, laska, wózek…. Ktoś kto nie ma nogi podpiera się… ktoś kto nie ma dwóch jeździ na wózku. Czasem spotyka nas to gdy jesteśmy mali… czasem gdy dorośli… ALE nie różnimy się. Tak samo się bawimy się… uczymy się… i rozmawiamy… Mówiłam tak aby dzieci zrozumiały… Mam nadzieję że mi się to udało… Czas pokaże…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Przystanek Wrocław

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Rodzinne wędrówki górskie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Nareszcie urlop

English & Polish TravelBlog / Poland, Europe, the World

ZABAWA W GOTOWANIE

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

AnnRK: Myśli i słowa wiatrem niesione

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Tędy i owędy

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Ohana

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Zabawkator

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Kajtostany

rodzinne rowerowe wyjazdowe stany

EDEK i MY o kulturze, podróżach i życiu

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Pomysłowe Pieczenie

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

Dolny Śląsk dla Uli

PODRÓŻE RODZICIELSTWO KUCHNIA

%d bloggers like this: